Voyah Passion S trafił do sprzedaży 15 sierpnia 2026 roku. Ceny startują od 223 900 juanów, czyli około 129 000 zł. To mniej niż Xiaomi YU7, który jest teraz najgorętszym SUV-em w Chinach.
Dongfeng postawił na agresywną wycenę i pełne wyposażenie od pierwszej wersji. Cztery LiDAR-y i system Huawei Qiankun ADS 5 to standard we wszystkich odmianach Passion S.
Voyah to segment premium Dongfenga, jednego z największych chińskich producentów samochodów. Passion S to największy zakład tej marki na rynek elektrycznych SUV-ów w segmencie powyżej 200 000 juanów. Cel jest konkretny: odebrać klientów Xiaomi YU7, który od miesięcy zbiera zamówienia i buduje kolejki w salonach.
Najgłośniejszą tegoroczną premierą Voyah był Taishan X8, duży SUV z systemem Huawei. Passion S idzie krok dalej i bezpośrednio wchodzi na teren YU7 pod względem wymiarów, technologii, a teraz też ceny. Na kilka dni przed oficjalną premierą Voyah pokazało, że Passion S potrafi przejechać pętlę 360 stopni w zamkniętym tunelu w Wuhan. Akcja marketingowa, owszem, ale przeprowadzona na produkcyjnym, niemodyfikowanym egzemplarzu.
Ile kosztuje Voyah Passion S w Chinach
Voyah Passion S jest dostępny w trzech wersjach. Ceny promocyjne obowiązujące przy starcie sprzedaży wynoszą od 223 900 do 273 900 juanów, co odpowiada w przybliżeniu 129 000 do 158 000 zł. Ceny katalogowe bez promocji to 229 900 do 279 900 juanów. Dla porównania: Xiaomi YU7 Standard Edition kosztuje w Chinach 233 500 juanów (ok. 135 000 zł), więc Voyah wchodzi poniżej progu wejścia głównego rywala.
Topowa wersja Ultra+ z napędem na cztery koła miała w przedsprzedaży cenę 309 900 juanów. Przy oficjalnej premierze jej cena spadła do 273 900 juanów (ok. 158 000 zł), czyli o 36 000 juanów mniej niż w lipcu. Dwie tańsze wersje mają napęd tylnosilnikowy i kosztują przy starcie 223 900 oraz 249 900 juanów.
Voyah Passion S mierzy 5,05 metra i waży tyle co YU7
Auto należy do kategorii średnio-dużych elektrycznych SUV-ów. Długość wynosi 5 050 mm, szerokość 1 998 mm, wysokość 1 636 mm, rozstaw osi 3 000 mm. To wymiary niemal identyczne z Xiaomi YU7, który mierzy 5 015 mm długości przy tym samym rozstawie osi wynoszącym 3 000 mm. Voyah określa Passion S mianem FUV, nawiązując do sylwetki coupe-SUV z opadającą linią dachu.
Przeczytaj też: Voyah Passion S otwiera pre-sprzedaż. Rywal Xiaomi YU7 z czterema lidarami
Nadwozie ma współczynnik oporu aerodynamicznego na poziomie 0,24 Cd, osiągnięty dzięki 10 zestawom kanałów powietrznych i 19 wlotom powietrza. Prędkość maksymalna wersji tylnonapędowych wynosi 200 km/h. Stylistyką Passion S nawiązuje do Ferrari Purosangue, a przynajmniej tak to interpretują dziennikarze branżowi.
Jaki napęd i zasięg oferuje Voyah Passion S
Wersja tylnonapędowa ma jeden silnik elektryczny o mocy szczytowej 300 kW (408 KM). Wersja AWD Ultra+ łączy silnik przedni 175 kW z tylnym 300 kW, co daje łączną moc układu napędowego 475 kW (646 KM) i moment obrotowy 765 Nm. Do wyboru są dwa pakiety akumulatorów: 81 kWh i 98 kWh, zapewniające zasięg od 630 do 740 km w cyklu CLTC (chiński standard pomiaru, zwykle optymistyczny).
Przeczytaj też: Dongfeng zapowiada seryjne baterie półprzewodnikowe. Zasięg 1000 km od 2026 roku
Ładowanie opiera się na architekturze 800 V ze wsparciem standardu 5C. Czas uzupełnienia energii od 20 do 80 proc. wynosi 10 minut. To jeden z lepszych wyników wśród seryjnych elektrycznych SUV-ów dostępnych na rynku. Wszystkie wersje korzystają z ogniw LFP (litowo-żelazowo-fosforanowych), trwalszych i tańszych w produkcji niż ogniwa NMC.
Huawei Qiankun ADS 5 i cztery lidary w każdej wersji
To jeden z kluczowych argumentów sprzedażowych. Cztery lidary i system wspomagania kierowcy Huawei Qiankun ADS 5 wchodzą w standard we wszystkich odmianach Passion S, nie tylko w topowej. Komplet czujników obejmuje łącznie 33 elementy, w tym główny lidar o 896 liniach i trzy lidary boczne. System rozpoznaje przeszkody o wysokości 14 cm z odległości 120 metrów.
Wnętrze obsługuje system multimedialny Huawei Harmony Space 5.2, czyli najnowszą wersję ekosystemu HarmonyOS dostosowaną do kabiny. Funkcja nawigacji od drzwi do drzwi (Parking-to-Parking 3.0) obejmuje pełen zakres scenariuszy jazdy. W bezpośredniej konkurencji Luxeed R7 również korzysta z systemu Huawei Qiankun, więc Voyah musi wygrywać przede wszystkim ceną i gabarytami.
Voyah jedzie do Europy przez Stellantis i co to oznacza dla Polski
W maju 2026 roku Stellantis i Dongfeng podpisały niewiążące porozumienie o powołaniu europejskiego joint venture. Stellantis przejmie 51 proc. udziałów, a produkcja ma ruszyć w fabryce w Rennes we Francji. Celem jest uniknięcie unijnych ceł na chińskie samochody elektryczne, które sięgają do 35,3 proc. i mocno utrudniają bezpośredni import z Chin.
Więcej na temat marki Voyah znajdziesz na chinacars.pl. Oficjalna strona: voyah.pl.
Voyah jest już oficjalnie dostępny w Norwegii i Szwajcarii. Według portalu electrive.com marka jest też obecna w wybranych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, a Polska pojawia się wśród wymienianych rynków. W pierwszej połowie 2026 roku Dongfeng sprzedał w całej Europie zaledwie 3 210 pojazdów marek Dongfeng i Voyah łącznie, więc skala pozostaje jak dotąd symboliczna. Joint venture ze Stellantisem ma ten obraz zmienić, jednak konkretnych dat wejścia na poszczególne rynki ani cen dla Polski nie podano.
Warto zestawić to z sytuacją Xiaomi: YU7 w Polsce jest dostępny wyłącznie przez import prywatny, bez oficjalnej sieci. Importerzy oferują go od ok. 225 000 do ponad 320 000 zł, w zależności od wersji i pośrednika, co wynika z ogłoszeń na Otomoto. Gdyby Voyah Passion S trafił do Europy przez sieć Stellantisa z lokalną produkcją, mógłby być pierwszym z tych dwóch rywali dostępnym w oficjalnym salonie.
Chińskie marki zajmują coraz większą część polskiego rynku. Według danych PZPM i CEP w pierwszym półroczu 2026 roku sprzedano ponad 39 000 aut chińskich marek, co daje 12,5 proc. udziału w rynku. BYD zanotował wzrost o 226 proc. rok do roku. Passion S trafia jednak na rynek, gdzie liczą się przede wszystkim SUV-y z napędem hybrydowym lub elektrycznym w rozsądnych cenach. Elektryczny segment premium powyżej 150 000 zł pozostaje w Polsce niszowy, a YU7 i tak kupuje się tu wyłącznie przez import.
