Chińskie samochody opanowały polski rynek. Oto twarde dane

Chińskie samochody zdobywają polski rynek w szybkim tempie. W maju 2026 roku ich udział w rejestracjach nowych aut osobowych osiągnął poziom 14,6 proc. To oznacza, że niemal co siódmy nowy pojazd wyjeżdżający z salonu pochodzi z Państwa Środka. Największym hitem jest Omoda 5.

Polscy kierowcy coraz chętniej wybierają marki z Azji. Tradycyjni producenci z Europy i Japonii tracą udziały na rzecz nowych graczy. Klienci szukają bogatego wyposażenia, długich gwarancji i niskich cen. Zmiana preferencji zakupowych jest widoczna w najnowszych danych rejestracyjnych.

Omoda 5 wyprzedza konkurencję i kosztuje od 107 900 zł

Model Omoda 5 udowadnia, że chińskie samochody mogą skutecznie rywalizować z europejskimi liderami. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 roku sprzedaż tego modelu osiągnęła poziom 4774 sztuk. Jest to wzrost o 171 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Kompaktowy crossover o długości 4,4 metra idealnie trafia w potrzeby polskich kierowców. Segment C-SUV stanowi obecnie 26 proc. całego rynku w Polsce. Przekłada się to na ponad 53 tysiące zarejestrowanych pojazdów w okresie od stycznia do kwietnia.

Głównym atutem pojazdu jest jego agresywna wycena, ponieważ wersja benzynowa startuje od kwoty 107 900 zł, a odmiana hybrydowa została wyceniona na 116 500 zł. Dla porównania, konkurencyjny Volkswagen Tiguan w bazowej wersji kosztuje od 120 000 zł. Omoda 5 oferuje w standardzie bogate wyposażenie. Na liście znajduje się między innymi ekran dotykowy, bezprzewodowa łączność ze smartfonem oraz zaawansowany system multimedialny. W samym kwietniu zarejestrowano 1222 sztuki tego modelu. Daje to średnią na poziomie niemal 31 aut dziennie.

Chery wprowadza podwójną strategię z markami Omoda i Jaecoo

Koncern Chery Automobile zadebiutował w Polsce zaledwie kilka miesięcy temu. Do końca kwietnia 2026 roku zarejestrowano już 3241 samochodów tej marki. To jeden z najszybszych debiutów w historii polskiego rynku motoryzacyjnego. Chiński gigant zastosował przemyślaną strategię. Zamiast jednej marki wprowadził na rynek dwa odrębne brandy o zupełnie różnym pozycjonowaniu.

Omoda jest pozycjonowana jako marka nowoczesna i designerska, a jej oferta trafia do młodszych odbiorców szukających wyrazistego stylu. Jaecoo to marka bardziej klasyczna, oferująca przestronne SUV-y przeznaczone dla rodzin. Taki podział pozwala na obsługę dwóch różnych grup klientów w ramach jednej sieci dealerskiej. Klienci indywidualni szybko przekonują się, że nowe chińskie samochody oferują doskonałą relację ceny do jakości. Cały koncern Chery zanotował w pierwszym kwartale 4574 rejestracje. Daje mu to trzecie miejsce wśród chińskich producentów w Polsce, tuż za MG i przed BYD.

Gama modelowa serii Tiggo od Chery obejmuje cztery modele. Najtańszy Tiggo 4 kosztuje od 95 900 zł i rywalizuje z Dacią Duster. Większy Tiggo 7 startuje od 124 900 zł. Model ten konkuruje bezpośrednio ze Skodą Karoq. Najdroższa hybryda plug-in Tiggo 9 PHEV to wydatek rzędu 209 900 zł. Oferta jest szeroka i dobrze dopasowana do możliwości finansowych polskich klientów.

Więcej na temat marki OMODA, CHERY, BYD znajdziesz na chinacars.pl.

BYD notuje wzrost o 242 proc. dzięki napędom hybrydowym

Koncern BYD jest największym na świecie producentem akumulatorów do aut elektrycznych. Na polskim rynku marka buduje swoją pozycję głównie na pojazdach zelektryfikowanych. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku zarejestrowano 764 samochody tego producenta. Oznacza to wzrost o 242 proc. w ujęciu rocznym. Klienci doceniają zaawansowaną technologię oraz dopracowane układy napędowe.

W ofercie wyróżnia się miejski elektryk Dolphin, którego cena wynosi od 82 700 zł. Elektryczny crossover Atto 2 kosztuje od 129 900 zł. Dla większych rodzin przygotowano siedmioosobowy SUV hybrydowy Sealion 7 w cenie od 219 900 zł. BYD nie prowadzi tak agresywnych kampanii reklamowych jak Omoda. Siła tej marki tkwi w technologii. System hybrydowy DM-i pozwala na pokonanie 1700 kilometrów na jednym tankowaniu i ładowaniu. Polskie firmy coraz częściej zauważają, że te nowoczesne chińskie samochody mogą realnie obniżyć koszty eksploatacji floty.

Xpeng P7+ oraz Leapmotor T03 walczą o skrajne segmenty rynku

Nowoczesne chińskie samochody wkraczają także do segmentu premium oraz klasy budżetowej. Przykładem jest Xpeng P7+, który zadebiutował w Polsce w kwietniu 2026 roku z ceną od 197 900 zł. Model ten rywalizuje z Teslą Model 3 oraz Audi e-tron. Wyposażono go w architekturę 800 V, co umożliwia naładowanie baterii od 20 do 80 proc. w zaledwie 10 minut. Auto posiada 27 czujników, w tym zaawansowany radar LiDAR, a jego zasięg wynosi od 455 do 530 kilometrów. Xpeng zarejestrował 155 pojazdów w okresie od stycznia do kwietnia, co oznacza wzrost o 1192 proc. w porównaniu do ubiegłego roku.

Na drugim biegunie znajduje się Leapmotor T03. Ten miejski elektryk kosztuje od 74 900 zł. Marka zanotowała wzrost o 218 proc., rejestrując 708 pojazdów w pierwszych czterech miesiącach roku. Model T03 konkuruje z Fiatem 500e oraz Volkswagenem ID.3. Oferuje przyzwoity zasięg i bogate wyposażenie w cenie niedostępnej dla europejskich aut elektrycznych. Dynamicznie rośnie też JAC Motors. Marka ta zanotowała wzrost o 13 500 proc., zwiększając liczbę rejestracji z 3 sztuk w zeszłym roku do 409 egzemplarzy obecnie.

Subaru i Mitsubishi tracą pozycję przez starsze konstrukcje

Podczas gdy nowe marki notują ogromne wzrosty, tradycyjni producenci z Japonii przeżywają kryzys. Rejestracje Subaru w Polsce spadły o 60,5 proc., co jest najgorszym wynikiem na rynku. Mitsubishi zanotowało spadek o 41,1 proc. Obie te marki walczą o klientów w segmentach, które kiedyś kontrolowały. Chodzi o solidne auta w rozsądnych cenach.

Więcej informacji o chińskich samochodach znajdziesz na chinacars.pl.

Słabe wyniki Subaru wynikają ze starzejącej się gamy modelowej. Outback nie doczekał się nowej generacji. Popularny SUV Forester bazuje na konstrukcji zaprezentowanej w 2018 roku. W tym samym czasie Omoda 5 wygląda nowocześnie i kosztuje znacznie mniej. Subaru pozostało przy tradycyjnych napędach spalinowych i przegapiło rozwój hybryd typu plug-in. Klienci wolą wybrać tańszą i nowocześniejszą Omodę 9 z napędem hybrydowym zamiast drogiego Outbacka. Podobne problemy ma Mitsubishi, którego flagowy Outlander sprzedaje się słabo, przegrywając z tańszą i lepiej wyposażoną konkurencją.

Siedmioletnia gwarancja i rozwój sieci serwisowej

Kluczem do sukcesu nowych graczy jest budowanie zaufania. Standardem dla liderów rynku, takich jak MG czy Omoda, stały się długie, siedmioletnie gwarancje z limitem do 150 000 kilometrów. Jest to pełna ochrona producenta bez ukrytych wyłączeń. Dla porównania, japońscy i europejscy konkurenci oferują zazwyczaj dwuletnią lub trzyletnią gwarancję. Dla polskich kierowców indywidualnych, którzy użytkują auta przez wiele lat, jest to kluczowy argument przy zakupie.

Wątpliwości budzi wciąż kwestia serwisu i dostępności części zamiennych. Importerzy intensywnie pracują nad rozbudową sieci autoryzowanych stacji obsługi. Omoda posiada już ponad 100 punktów serwisowych w Polsce, a kolejne marki szybko nadrabiają zaległości. Problemy z logistyką i długim oczekiwaniem na podzespoły odchodzą w przeszłość. Dostawy części trwają obecnie kilka dni, a nie tygodni. Profesjonalna obsługa posprzedażowa decyduje o tym, czy chińskie samochody zdołają na stałe przekonać do siebie floty firmowe. Zainteresowani klienci mogą sprawdzić szczegóły oferty, które udostępnia oficjalna strona importera Omoda i Jaecoo Polska.