Tesla Cybertruck znika z taśm produkcyjnych w połowie 2027 roku. Elon Musk ogłosił decyzję o wygaszeniu montażu w Gigafactory Texas zaledwie 3,5 roku od pierwszych dostaw. Decyzję przypieczętowały wyniki sprzedaży na poziomie 12 proc. zakładanego planu.
W skrócie
- Elon Musk zapowiedział wygaszenie produkcji Cybertrucka w połowie 2027 roku. Decyzja zapadnie około 3,5 roku po dostarczeniu pierwszych aut do klientów.
- Sprzedaż pickupa wynosi około 30 000 aut rocznie, co stanowi zaledwie 12 procent z planowanego wolumenu 250 000 egzemplarzy.
- Miejsce w fabryce w Teksasie ma zająć autonomiczny Cybercab, choć zakład dysponuje ogromną powierzchnią i niewykorzystanymi mocami.
Elektryczny pickup z pancernej stali nierdzewnej miał zredefiniować amerykański rynek aut użytkowych. Zamiast zapowiadanych 250 000 egzemplarzy rocznie, fabryka w Austin opuszcza ułamek zakładanego wolumenu, generując koszty i obciążając bilans spółki.
Szef koncernu ogłosił w piątek rano zakończenie montażu pojazdu w Teksasie. Cybertruck utrzyma się na rynku jedynie do połowy 2027 roku. Oznacza to niespełna czteroletni cykl rynkowy od momentu przekazania pierwszych kluczyków klientom pod koniec 2023 roku. Komunikat zapowiadający zwolnienie linii produkcyjnej zbiegł się w czasie z wyraźną redukcją oferty zamówień na stronach amerykańskiego producenta.
Oficjalną przyczyną podaną przez firmę jest konieczność przygotowania przestrzeni pod produkcję autonomicznego modelu Cybercab. Wyjaśnienie to budzi jednak spore wątpliwości analityków branżowych. Z danych amerykańskiego portalu electrek.co wynika, że Gigafactory Texas dysponuje powierzchnią produkcyjną przekraczającą 930 tys. m². Dotychczasowa linia pickupa działa zaledwie na ułamku zainstalowanych możliwości. Cybercab powstaje z kolei na zupełnie osobnym ciągu montażowym.
Dlaczego Tesla rezygnuje z Cybertrucka w połowie 2027 roku
Głównym powodem wycofania tego pojazdu jest dramatyczny spadek popytu. Rzeczywistość rynkowa drastycznie rozminęła się z pierwotnymi założeniami. Gdy w 2019 roku debiutował prototyp, marka deklarowała docelową sprzedaż na poziomie od 250 000 do 500 000 aut rocznie. Zainstalowane moce produkcyjne w zakładzie w Austin przygotowano na 125 000 sztuk rocznie. Fabryka nigdy jednak nie zbliżyła się do tej wartości.
Przeczytaj też: Tesla obniża wkład własny o połowę w Chinach. Chce powstrzymać spadki sprzedaży
W III kwartale 2026 roku producent dostarczył łącznie 8 295 pojazdów z kategorii obejmującej starsze oraz niszowe konstrukcje. To spadek o 48 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. To także najniższy wynik tej grupy modeli od II kwartału 2021 roku. Szacunki branżowe wskazują, że wolumen samego pickupa wyniósł w tym okresie od 7 000 do 8 000 egzemplarzy. Całkowita obecna sprzedaż roczna oscyluje w granicach 30 000 aut. Sięga więc zaledwie 12 proc. pierwotnego celu.
Słabe wyniki w USA i zakupy wewnątrz własnych spółek
Zapaść popytową na rynku amerykańskim potwierdzają szczegółowe dane rejestracyjne Cox Automotive. W I kwartale 2026 roku nabywców znalazło tylko 3 519 pojazdów. W II kwartale sprzedaż osiągnęła 3 744 sztuki. Dla porównania, jeszcze w III kwartale 2024 roku klienci odebrali 14 416 sztuk tego modelu. Po zaspokojeniu pierwszej fali rezerwacji od entuzjastów marki zainteresowanie klientów indywidualnych niemal całkowicie wygasło.
Statystyki S&P Global Mobility ujawniają dodatkowo, że spora część dotychczasowych wydań trafiła do podmiotów powiązanych kapitałowo z zarządem marki. W IV kwartale 2025 roku firma SpaceX zakupiła 1 279 Cybertrucków, a wszystkie spółki kierowane przez Muska przejęły łącznie 1 339 aut. Pojedynczy wewnętrzny podmiot odpowiadał więc za około 19 proc. wszystkich amerykańskich rejestracji modelu w tamtym okresie. Bez tych zakupów produkcja straciłaby płynność znacznie wcześniej.
Zmiany cen i brak dostępu do kluczowych rynków zagranicznych
Tesla podejmowała liczne próby ratowania popytu poprzez korekty cenników i wersji wyposażenia. W 2025 roku wprowadzono bazowy wariant z napędem na tylną oś. Wycofano go jednak z oferty zaledwie po kilku miesiącach. Latem 2026 roku do salonów trafiła tańsza odmiana z dwoma silnikami i napędem na cztery koła. W sierpniu 2026 roku producent podniósł ceny o 5 000 USD. Ustalono kwotę wyjściową za wersję dwusilnikową na poziomie 74 990 USD (ok. 294 900 zł po kursie NBP z 6 listopada 2026 r.). Model odszedł więc bardzo daleko od pierwotnej obietnicy auta za 39 900 USD.
Przeczytaj też: Tesla Model 3 ma lepsze wyposażenie. Ceny bez zmian
Istotną barierą okazuje się brak możliwości ekspansji międzynarodowej. Konstrukcja pojazdu wyklucza jego sprzedaż w Europie. Sztywne poszycie ze stali nierdzewnej, ostre krawędzie oraz masa własna uniemożliwiają przechodzenie unijnych procedur homologacyjnych pod kątem ochrony pieszych. Pod koniec października 2026 roku producent anulował oficjalnie dotychczasowe rezerwacje zebrane w Australii i Nowej Zelandii. Zrezygnowano tym samym z opracowania wersji z kierownicą po prawej stronie.
Kosztowna technologia i przeniesienie priorytetów na autonomię
Utrzymanie osobnego procesu technologicznego dla wolumenu rzędu 30 000 egzemplarzy rocznie stało się nieopłacalne. Kanciaste nadwozie wymaga sprowadzania walcowanej na zimno stali nierdzewnej. Wymaga też unikalnych odlewów ciśnieniowych oraz osobnego łańcucha dostawców. Dostawy na poziomie około 70 000 aut skumulowane w ciągu trzech lat nie przyniosły zysków. Nie zwróciły również miliardowych nakładów na prace badawczo-rozwojowe.
Przeniesienie mocy produkcyjnych na projekt Cybercab powiela schemat zastosowany w fabryce w Fremont. W kwietniu 2026 roku wygaszono tam produkcję Modelu S i Modelu X. Miejsce montażowe uwolniono dla rozwoju humanoidalnych robotów Optimus. Musk sugerował w przeszłości stworzenie tradycyjnego pickupa o konwencjonalnej budowie w przypadku rynkowego niepowodzenia utwardzonej konstrukcji. Marka zrezygnowała jednak z tego pomysłu. Postawiła wszystkie zasoby na autonomiczny transport publiczny.
Decyzja o wstrzymaniu taśm w Teksasie wyznacza granicę dla niszowych eksperymentów technologicznych koncernu. Tesla nie udostępniła dotąd oficjalnego bilansu finansowego zamknięcia programu. Brak też informacji o długoterminowej dostępności części zamiennych dla dotychczasowych nabywców. Zapewnienie ciągłości serwisu i obsługi komponentów nadwoziowych pozostanie wyzwaniem dla obecnych właścicieli aut po wygaszeniu linii montażowej w połowie 2027 roku.
