TCL wchodzi na rynek smart cockpitów. Fabryka bez światła

TCL, znany z telewizorów, uderza w segment inteligentnych kokpitów. Chiński gigant uruchomił z Brilliance fabrykę zautomatyzowaną w 85 proc. i pokazał odczepiany ekran Magic Screen. Cel jest jasny: rzucić wyzwanie Huawei na najgorętszym rynku motoryzacyjnym świata.

Telewizory, smartfony, panele OLED, a teraz samochody. TCL dołącza do grona chińskich gigantów elektroniki, którzy widzą w aucie kolejny duży ekran. Wspólnie z Brilliance otworzył tzw. black light factory do produkcji wyświetlaczy motoryzacyjnych.

Black light factory, czyli fabryka, w której nie pali się światło

Określenie black light factory brzmi efektownie, ale ma konkretne uzasadnienie. To zakład, w którym linie produkcyjne pracują niemal bez udziału ludzi, więc oświetlenie hal jest zbędne. TCL podaje, że nowa fabryka jest zautomatyzowana w 85 proc., a obsługą zajmują się głównie technicy nadzorujący roboty. Zakład powstał wspólnie z koncernem Brilliance Auto, znanym z joint venture z BMW w Shenyangu. Produkcja obejmuje wyświetlacze dla aut, od ekranów centralnych po panoramiczne pillar-to-pillar.

Dla TCL to logiczne rozszerzenie kompetencji. Firma od lat dostarcza panele LCD i Mini LED do telewizorów, a jej spółka córka CSOT jest jednym z największych producentów matryc na świecie. Przeniesienie tej technologii do aut to ruch, który już wcześniej wykonali BOE i Visionox. Różnica polega na skali automatyzacji i tym, że TCL od razu celuje w kompletny system smart cockpit, a nie tylko sam wyświetlacz.

Magic Screen, czyli ekran, który wyjmiesz z deski rozdzielczej

Najciekawszym produktem premiery jest Magic Screen. To centralny wyświetlacz, który można odpiąć od deski rozdzielczej i zabrać ze sobą. Po wyjęciu działa jak tablet z Androidem, łączy się z autem przez sieć i pozwala sterować klimatyzacją, muzyką czy nawigacją zdalnie. Pomysł nie jest zupełnie nowy. Podobne rozwiązanie pokazywało wcześniej BYD w Yangwang U8, ale tam ekran służył raczej jako gadżet pokazowy.

TCL chce, żeby Magic Screen stał się elementem masowej produkcji. Wyświetlacz ma rozdzielczość pozwalającą na oglądanie filmów w jakości porównywalnej z domowym tabletem, a system operacyjny opiera się na własnym rozwiązaniu TCL znanym z telewizorów. To bezpośrednie uderzenie w HarmonyOS od Huawei, który dziś dominuje w chińskich smart kokpitach. Huawei dostarcza swój system między innymi do Aito, Luxeed i Stelato, a jego ekspansja w tym segmencie jest jednym z głównych powodów, dla których inni gracze szukają alternatywy.

Dlaczego TCL idzie do motoryzacji właśnie teraz

Chiński rynek smart cockpitów rośnie w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Według analiz IHS Markit, do 2027 roku ma być wart ponad 70 miliardów dolarów globalnie, z czego niemal połowa przypadnie na Chiny. Dla producenta elektroniki konsumenckiej to szansa na nową krzywą wzrostu, gdy rynek telewizorów stagnuje. Xiaomi poszło w samochody jako całość i pokazało SU7 oraz YU7. Huawei wybrało drogę dostawcy oprogramowania i podzespołów. TCL wybiera trzecią ścieżkę, czyli komponenty premium dla wielu marek.

Więcej na temat marki TCL znajdziesz na chinacars.pl.

Współpraca z Brilliance daje TCL coś więcej niż fabrykę. To gotowy kanał dystrybucji do producentów samochodów. Brilliance ma kontakty handlowe z większością chińskich marek motoryzacyjnych, a przez swoje JV z BMW także doświadczenie w pracy z europejskim klientem o wysokich wymaganiach jakościowych. Jeśli TCL chce z czasem dostarczać ekrany do aut sprzedawanych w Europie, ta ścieżka jest znacznie krótsza niż budowanie relacji od zera.

Huawei kontra reszta świata. Wojna o software w aucie

Walka o smart cockpit to dziś jeden z najgorętszych frontów w chińskiej motoryzacji. Huawei z HarmonyOS Cockpit kontroluje rosnący udział rynku, a marki które podpisały z nim umowę odnotowują skok sprzedaży. Aito M9 stało się najlepiej sprzedającym się autem powyżej 500 tysięcy juanów w Chinach właśnie dzięki software’owi Huawei. To budzi niepokój u producentów, którzy nie chcą oddawać tak ważnej części wartości jednej firmie.

Stąd przestrzeń dla TCL. Firma może oferować swoje ekrany i system jako neutralną alternatywę, bez ambicji budowania własnej marki samochodowej. To podejście, które w przeszłości pomogło Boschowi czy Continentalowi zdobyć dominującą pozycję u europejskich producentów. TCL Auto chce powtórzyć ten model w chińskich realiach. Wojna cenowa na rynku EV w Chinach sprawia, że producenci szukają oszczędności wszędzie, a tańszy dostawca komponentów premium jest na wagę złota.

Co to oznacza dla europejskiego klienta

Polski kierowca nie zobaczy logo TCL na desce rozdzielczej swojego auta, podobnie jak nie widzi dziś logo CATL na baterii. Ale jeśli kupi w najbliższych latach chiński samochód elektryczny, jest duża szansa, że ekran w środku wyprodukuje właśnie TCL lub jeden z chińskich rywali. To zmiana w łańcuchu dostaw, która powoli wypycha tradycyjnych europejskich i japońskich dostawców elektroniki.

Dla rynku ma to dwa skutki. Po pierwsze, ekrany w autach będą coraz większe i tańsze, bo skala produkcji chińskich fabryk jest nieosiągalna dla mniejszych graczy. Po drugie, integracja oprogramowania z hardware’em będzie głębsza, co utrudni życie europejskim markom przyzwyczajonym do kupowania komponentów od wielu dostawców. BMW, Mercedes i Volkswagen już dziś prowadzą rozmowy z chińskimi partnerami software’owymi na rynku lokalnym. Wejście TCL z fabryką klasy black light tylko przyspieszy tę zmianę.

TCL jako symbol nowej fali

Premiera fabryki TCL i Magic Screen to nie tylko produktowa ciekawostka. To sygnał, że granica między elektroniką konsumencką a motoryzacją w Chinach praktycznie zniknęła. Producenci telewizorów budują fabryki ekranów dla aut. Producenci smartfonów robią samochody. Producenci baterii do laptopów dostarczają ogniwa do EV. Cały ekosystem działa razem i jest to przewaga, której europejski przemysł motoryzacyjny nie ma. TCL nie musi pokonać Huawei od razu. Wystarczy, że odbierze mu kilka kontraktów rocznie, a fabryka w 85 proc. zautomatyzowana zacznie się zwracać.