Ferrari Luce, pierwszy elektryczny samochód prosto z Maranello, wyczerpał globalną pulę produkcyjną na 2026 rok zaledwie dwa miesiące po majowej premierze. Motorem popytu są Chiny. Nowe zamówienia trafiają już na trzeci kwartał 2027 roku.
Luce kosztuje w Europie 550 000 euro, czyli około 2 580 000 zł. Mimo kontrowersji wokół projektu, chęt do zakupu nie brakuje. Ferrari wyprodukowało mniej niż 500 sztuk na cały 2026 rok i ta pula jest już zamknięta.
Ferrari rzadko musi martwić się popytem. Luce, pierwszy seryjny elektryk z Maranello, udowadnia to z wyjątkową siłą. Mniej niż 500 samochodów zaplanowanych na 2026 rok znalazło nabywców, zanim ruszyły pierwsze dostawy dla klientów. Według raportu Financial Times z 29 lipca, powołującego się na anonimowe źródła zbliżone do firmy, globalna pula produkcyjna Ferrari Luce na bieżący rok wypełniła się w ciągu dwóch miesięcy od majowego debiutu w Rzymie.
To nie jest limitowana edycja specjalna. Luce to regularny model produkcyjny, który otworzył nowy rozdział w historii marki. Ferrari po raz pierwszy oferuje pięć miejsc, cztery silniki elektryczne i nadwozie, którego projekt podzielił środowisko motoryzacyjne na dwa obozy. Rynek wyraźnie nie przejął się krytyką.
Ferrari Luce w Chinach: ponad 500 zamówień i kolejka na 2027 rok
Chiński rynek okazał się dla Luce wyjątkowo rozgrzany. Chińskie źródła medialne cytowane przez portal Sina podały 30 lipca, że zamówienia na Luce w Chinach przekroczyły 500 sztuk. Ferrari nie potwierdziło oficjalnie tej liczby ani nie ujawniło regionalnego podziału sprzedaży. Na potrzeby tamtejszego rynku marka ustaliła cenę na 3 988 000 juanów (około 2 350 000 zł), co przy europejskim przeliczniku oznacza mniej więcej 7-procentową obniżkę względem ceny europejskiej. Różnica wynika z lokalnego traktowania podatkowego pojazdów elektrycznych.
Azjatycka premiera Ferrari Luce odbyła się 26 czerwca w Szanghaju. Jeszcze przed oficjalnym debiutem wszystkie 88 egzemplarzy wstępnie przydzielonych na ten rynek zostało zarezerwowanych. Autoryzowane salony zaczęły pobierać bezzwrotne depozyty w wysokości od 400 000 do 500 000 juanów (235 000 do 295 000 zł), a nowe zamówienia realizowane będą dopiero w trzecim kwartale 2027 roku. Czerwony egzemplarz Ferrari Luce sfotografowano 30 lipca na ulicach Kantonu podczas transportu, co potwierdziło, że auto dotarło już do Chin.
Przeczytaj też: Ferrari Luce to szok, akcje spadły 8 proc. Fani płaczą, Chiny klaskają
Warto odnotować kontekst rynkowy tego sukcesu. Yangwang U9, luksusowy elektryczny hipersamochód sub-marki BYD, jest jednym z dowodów na to, że chińscy producenci wchodzą w segmenty, gdzie Ferrari dotąd nie miało lokalnej konkurencji. Zamożni klienci w Chinach mają dziś więcej opcji niż kiedykolwiek, a mimo to wybierają Luce. Fakt, że zamówienia przekroczyły chińską pulę alokacyjną i przesunęły się na 2027 rok, mówi sam za siebie.
Dane techniczne Ferrari Luce: 1050 KM i 531 km zasięgu WLTP
Ferrari Luce to czterodrzwiowe, pięciomiejscowe gran turismo zbudowane na dedykowanej platformie elektrycznej. Pod nadwoziem pracują cztery silniki elektryczne o łącznej mocy do 1050 KM (772 kW w trybie launch control). Bateria o pojemności 122 kWh zapewnia zasięg do 531 km w cyklu WLTP (europejski, relatywnie wiarygodny pomiar). Maksymalne ładowanie prądem stałym osiąga 350 kW, a architektura 880 V, pozwalająca korzystać z najszybszych stacji ładowania, skraca uzupełnianie energii od 10 do 80 proc. do mniej niż 25 minut.
Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna w trybie Performance wynosi 310 km/h. Kierowca dysponuje trzema trybami e-Manettino: Range (zasięg, 320 kW, głównie tylny napęd), Tour (460 kW, stały napęd na cztery koła) i Performance (725 kW, napęd na cztery koła). Wnętrze zaprojektowane we współpracy z agencją LoveFrom Jony’ego Ive’a stawia na materiały fizyczne zamiast ekranów. Bagażnik o pojemności 595 litrów to rekord w historii marki.
Cena Ferrari Luce w Europie i co to oznacza dla polskiego kupującego
W Europie Ferrari Luce kosztuje od 550 000 euro (około 2 580 000 zł). To kwota, za którą można kupić kilka egzemplarzy Porsche Taycan Turbo S lub dobrze wyposażonego Lamborghini Urus SE. Pierwsze dostawy do europejskich klientów zaplanowano na październik 2026 roku. Dostawy do USA ruszą w drugim kwartale 2027 roku. Ferrari nie wskazało publicznie, ile samochodów trafi do polskich nabywców, ale autoryzowanym dealerem Ferrari w Polsce jest Viggo Motors.
Więcej na temat marki Ferrari znajdziesz na chinacars.pl.
Dla polskiego rynku ten samochód pozostaje w sferze kolekcjonerskiej ciekawostki. Istotniejsze jest to, co Luce oznacza dla segmentu luksusowych elektryków w Europie. Premiera modelu o takim statusie w pełni elektrycznym nadwoziu to wyraźny sygnał, że nawet najbardziej tradycyjne marki supersamochodów traktują elektryfikację poważnie. Pogłoski o niskim zasięgu względem ceny, czyli Lucid Air Grand Touring oferuje porównywalny zasięg czterokrotnie taniej, nie powstrzymały zamówień.
Strategia Benedetta Vigna: sprzedajemy rzadkość, nie wolumen
Prezes Ferrari Benedetto Vigna skomentował wyniki sprzedażowe podczas prezentacji wyników za drugi kwartał 2026 roku 30 lipca. Był „bardzo zadowolony z postępu zamówień” i zaznaczył, że zainteresowanie rozkłada się równomiernie na całym świecie. Dodał: „Oczywiście, niektóre kraje są bardziej przyzwyczajone do EV, ale nie widzimy żadnego konkretnego wzorca”. To istotna uwaga, bo wcześniejsze doniesienia sugerowały, że Chiny wyraźnie dominują nad pozostałymi regionami.
Ferrari planuje docelowo sprzedawać około 600 egzemplarzy Luce rocznie do końca dekady. Przy całkowitej produkcji marki przekraczającej 13 000 samochodów rocznie to ułamek oferty. Firma celowo utrzymuje niedobór podaży, bo wycenia rzadkość, nie wolumen. Luce potwierdza tę filozofię: samochód, który jeszcze przed trafieniem do pierwszego klienta ma kolejkę sięgającą 2027 roku, zajmuje niemal idealną pozycję kolekcjonerską. Pytanie, które zadaje część analityków, brzmi: ile z tych 500 chińskich zamówień to inwestycja, a ile prawdziwa pasja do jazdy Ferrari.
