Li Auto L9 i Nio ES9 w walce. Skasowane wideo wywołało burzę

Chiński rynek motoryzacyjny żyje nowym konfliktem gigantów. Model Li Auto L9 stał się bohaterem kontrowersji po opublikowaniu oficjalnego porównania z konkurencyjnym Nio ES9. Wideo pokazujące rzekomą przewagę technologiczną jednego z aut zniknęło z sieci po ostrej reakcji, jaką zaprezentował wiceprezes Nio, Ma Lin.

Wojna na technologie w segmencie premium w Chinach wchodzi na nowy poziom. Producenci nie ograniczają się już do tradycyjnej rywalizacji w salonach. Teraz walka przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie dochodzi do bezpośrednich starć na filmy testowe.

Kulisy usuniętego nagrania z testu porównawczego

Wszystko zaczęło się od filmu opublikowanego w oficjalnej aplikacji Li Auto. Nagranie przedstawiało bezpośrednie porównanie zachowania podwozia dwóch luksusowych SUV-ów. Były to Li Auto L9 w nowej wersji Livis oraz debiutujący niedawno Nio ES9. Oba pojazdy pokonywały pofalowaną drogę testową z prędkością 20 km/h. Na filmie było widać, że nadwozie Nio ES9 mocno się kołysze. W tym samym czasie Li Auto L9 zachowywało niemal idealnie płaską pozycję. Materiał miał dowieść wyższości nowego, w pełni sterowanego przewodowo podwozia Li Auto, co szybko skrytykował wiceprezes Nio, Ma Lin. Wideo wywołało lawinę komentarzy w chińskich mediach społecznościowych. Zniknęło jednak z oficjalnych kanałów producenta zaledwie kilka godzin po publikacji. Szybkie usunięcie filmu tylko podgrzało atmosferę w sieci. Internauci zaczęli masowo udostępniać kopie nagrania na innych platformach.

Nio zarzuca rywalowi manipulację i brak rzetelności

Do akcji wkroczył Ma Lin, wiceprezes marki Nio do spraw komunikacji. Publicznie zakwestionował on autentyczność opublikowanego materiału na platformie Weibo. Ma Lin wskazał na nienaturalne zachowanie modelu Nio ES9 podczas rzekomego testu. Według niego auto kołysało się w trybie standardowym mocniej niż w ustawieniu ultra-miękkim. To zachowanie stoi w sprzeczności ze specyfikacją techniczną tego modelu. Wiceprezes Nio wezwał konkurenta do ujawnienia szczegółów próby. Zażądał podania źródła filmu, dokładnych parametrów nawierzchni oraz konfiguracji zawieszenia. Li Auto nie wydało oficjalnego oświadczenia, ale natychmiast usunęło nagranie ze swojej aplikacji. Wzbudziło to dodatkowe podejrzenia o celową manipulację wynikami. Zwolennicy marki Nio zaczęli oskarżać rywala o nieuczciwe praktyki marketingowe. Twierdzili, że test przeprowadzono w warunkach faworyzujących jeden model.

Starcie dwóch różnych architektur zawieszenia

Konflikt ma głębokie podłoże technologiczne. Li Auto L9 w topowej wersji Livis, która zadebiutowała 15 maja 2026 roku, korzysta z instalacji o napięciu 800V. Zasila ona w pełni aktywne, niezależne zawieszenie generujące do 10 000 niutonów siły nacisku na koło. Z kolei Nio ES9, dostarczane do klientów od 28 maja 2026 roku, wykorzystuje autorskie podwozie Tianxing o architekturze 48V. Szef Nio, William Li, twierdził wcześniej, że rozwiązanie zintegrowane 48V wyprzedza o generację układy rozdzielone 800V. Przedstawiciel Li Auto, Tang Jing, przyznał, że wideo powstało wewnętrznie jako odpowiedź na te deklaracje. Inżynierowie chcieli sprawdzić, czy zapowiedzi konkurencji mają pokrycie w rzeczywistości. Rywalizacja ta pokazuje, jak bardzo obie firmy różnią się w podejściu do inżynierii. Każda z nich uważa swoje rozwiązanie za bardziej zaawansowane.

Więcej na temat marki Li Auto znajdziesz na chinacars.pl.

Dlaczego walka w segmencie premium tak bardzo się zaostrza

Segment luksusowych SUV-ów o długości ponad 5 metrów przeżywa w Chinach prawdziwe oblężenie. Modele te kosztują w granicach 500 000 juanów, co w przeliczeniu daje około 270 000 PLN do 280 000 PLN. Li Auto L9 Livis wyceniono na 509 800 juanów, czyli około 280 000 PLN. Nio ES9 startuje natomiast od kwoty 498 000 juanów, co stanowi równowartość 273 000 PLN. Marże na tańszych modelach elektrycznych drastycznie spadły z powodu wojny cenowej. Producenci szukają zysków w najwyższych klasach, gdzie klienci oczekują bezkompromisowego komfortu. Stąd bierze się tak agresywna rywalizacja na parametry układu jezdnego. Każda marka chce udowodnić, że jej najważniejszy produkt oferuje najlepsze właściwości jezdne. Walka toczy się o zamożnych klientów, którzy dotychczas wybierali marki europejskie.

Co ta kontrowersja oznacza dla klientów i rynku

Wojna na nagrania wideo pokazuje, jak brutalny stał się chiński rynek motoryzacyjny. Klienci coraz częściej podchodzą z dystansem do oficjalnych materiałów marketingowych. Niezależni eksperci podkreślają, że rzeczywiste możliwości obu systemów zawieszenia są bardzo zbliżone. Zarówno Li Auto L9, jak i Nio ES9 oferują komfort jazdy na poziomie najlepszych europejskich limuzyn. Wybór konkretnego modelu zależy bardziej od preferencji napędu niż od minimalnych różnic w pracy amortyzatorów. Li Auto stawia na napęd hybrydowy typu EREV o zasięgu łącznym ponad 1500 km. Nio promuje w pełni elektryczny napęd z unikalną technologią szybkiej wymiany baterii w specjalnych stacjach. Obie marki muszą teraz odbudować zaufanie klientów, którzy oczekują rzetelnych informacji zamiast marketingowych sztuczek.

Więcej informacji o chińskich samochodach znajdziesz na chinacars.pl.

Perspektywy eksportowe i obecność na rynkach zagranicznych

Obie marki intensywnie przygotowują się do ekspansji poza granice Chin. Li Auto planuje wprowadzenie wersji eksportowej modelu L9 w trzecim kwartale 2026 roku. Samochód ma trafić w pierwszej kolejności na rynki Bliskiego Wschodu oraz Azji Środkowej. Nio z kolei rozwija swoją sieć stacji wymiany baterii w Europie, co ma ułatwić debiut modelu ES9 na Starym Kontynencie. Rywalizacja technologiczna z Chin przeniesie się zatem na rynki globalne. Klienci w Europie będą mogli bezpośrednio porównać oba systemy zawieszenia. Sukces na rynkach eksportowych będzie zależał od tego, jak skutecznie producenci poradzą sobie z lokalnymi regulacjami. Cła wprowadzane przez Unię Europejską mogą jednak znacząco wpłynąć na ostateczne ceny tych modeli w Polsce.