Ferrari Luce to szok, akcje spadły 8 proc. Fani płaczą, Chiny klaskają

Ferrari Luce to pierwszy elektryczny model włoskiej marki. Wygląd tego pięcioosobowego liftbacka wzbudził ogromne kontrowersje na całym świecie. Włosi nie zaprojektowali go jednak dla tradycyjnych klientów z Europy. Ten nietypowy pojazd ma pomóc marce odzyskać udziały na rynku chińskim.

Premiera nowego modelu z Maranello odbyła się w Rzymie. Reakcja giełdy była natychmiastowa. Akcje producenta spadły o osiem proc. tuż po prezentacji. Fani zarzucają projektantom zbyt mocne podobieństwo do tanich samochodów elektrycznych z Azji.

Dlaczego Ferrari Luce wywołało tak duże kontrowersje

Wygląd Ferrari Luce zszokował miłośników włoskiej motoryzacji. Za projekt nadwozia odpowiada studio LoveFrom założone przez byłego projektanta Apple. Jony Ive stworzył gładką i minimalistyczną sylwetkę. Wielu obserwatorów porównuje ten kształt do popularnych modeli japońskich i chińskich. Pojawiły się nawet głosy zestawiające ten pojazd z Fiatem Multipla. Były szef włoskiej marki Luca di Montezemolo skrytykował ten design. Stwierdził on ironicznie, że przynajmniej Chińczycy nie będą chcieli go skopiować.

Włosi świadomie zrezygnowali z agresywnych linii znanych z modeli spalinowych. Nadwozie ma długość 5026 mm i szerokość 1999 mm. Wysokość wynosi 1544 mm, co upodabnia auto do luksusowych limuzyn. Rozstaw osi to dokładnie 2961 mm. Konstrukcja opiera się na nowej platformie dla pojazdów elektrycznych. Dzięki temu kabina oferuje niespotykaną dotąd przestrzeń dla pięciu pasażerów. Pojemność bagażnika wynosi blisko 600 litrów.

Chiński rynek celem dla elektrycznego modelu z Maranello

Włoska marka traci udziały na największym rynku samochodowym świata. W 2022 roku sprzedano w Chinach około 1500 aut z logo wierzgającego konia. Stanowiło to blisko 11,7 proc. całkowitej globalnej sprzedaży marki. W kolejnych latach te wyniki zaczęły systematycznie spadać. Tradycyjne auta spalinowe napotykają tam na duże bariery rejestracyjne. W Szanghaju proces uzyskania tablic rejestracyjnych trwa nawet dwa lata. Pojazdy elektryczne otrzymują uprawnienia niemal natychmiast.

Bogaci klienci w Chinach oczekują nowoczesnych technologii i prestiżu. Nowy model Ferrari Luce ma przyciągnąć osoby jeżdżące dotychczas topowymi wersjami Tesli czy marki Lucid. Tradycyjne portfolio marki opierało się dotąd na lojalnych klientach. Ponad 80 proc. rocznej produkcji trafiało do dotychczasowych właścicieli aut z Maranello. Nowy elektryk ma to zmienić i otworzyć markę na zupełnie nowych odbiorców. To właśnie chińscy milionerzy mają kupować ten model najchętniej.

Więcej na temat marki Ferrari znajdziesz na chinacars.pl.

Dane techniczne i osiągi Ferrari Luce

Pod maską nie znajdziemy silnika benzynowego V8 ani V12. Napęd Ferrari Luce składa się z czterech silników elektrycznych. Łączna moc tego układu wynosi aż 1035 KM. Maksymalny moment obrotowy sięga 990 Nm. Pozwala to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 2,5 sekundy. Prędkość maksymalna pojazdu przekracza 310 km/h. Do osiągnięcia 200 km/h auto potrzebuje zaledwie 6,8 sekundy.

Energia jest magazynowana w akumulatorze o pojemności 122 kWh. Ogniwa typu NMC dostarcza południowokoreańska firma SK On. Architektura o napięciu 800 V pozwala na bardzo szybkie ładowanie. Na odpowiedniej stacji moc ładowania DC sięga 350 kW. Zasięg pojazdu wynosi ponad 500 km według procedury WLTP. Masa własna wynosi 2260 kg, ale systemy podwozia mają niwelować to obciążenie. Zastosowano tu skrętną tylną oś oraz aktywne zawieszenie.

Wnętrze i unikalny system dźwiękowy nowego modelu

Wewnątrz kabiny Ferrari Luce połączono klasyczne rozwiązania z nową technologią. Projektanci zastosowali fizyczne przyciski i pokrętła zamiast dotykowych paneli na kierownicy. Na desce rozdzielczej znajduje się duży ekran systemu multimedialnego. Można go przesuwać w zależności od potrzeb kierowcy i pasażera. Do wykończenia wnętrza użyto materiały pochodzących z recyklingu. Oryginalny szklany kluczyk do auta wykorzystuje technologię e-papieru do wyświetlania informacji.

Więcej informacji o chińskich samochodach znajdziesz na chinacars.pl.

Inżynierowie z Maranello zrezygnowali ze sztucznego generowania dźwięku silnika spalinowego. Zamiast tego zastosowali specjalny akcelerometr na tylnej osi pojazdu. Urządzenie rejestruje rzeczywiste wibracje mechaniczne układu napędowego. Następnie system przetwarza je i wzmacnia w kabinie oraz na zewnątrz. Dźwięk przypomina działanie przetwornika w gitarze elektrycznej. Rozwiązanie to ma zapewniać naturalne wrażenia akustyczne podczas przyspieszania.

Ile kosztuje Ferrari Luce i czy trafi do Polski

Cena wyjściowa Ferrari Luce w Europie wynosi 550 000 euro. W przeliczeniu daje to około 2,4 miliona złotych przed doliczeniem podatków. W Polsce ostateczna kwota z pewnością przekroczy 3 miliony złotych. Oficjalni dealerzy marki w Warszawie i Katowicach rozpoczną przyjmowanie zamówień pod koniec roku. Pierwsze dostawy do klientów są planowane na czwarty kwartał 2026 roku. Auto będzie pozycjonowane wyżej niż spalinowy SUV Purosangue.

Więcej szczegółów na temat specyfikacji można znaleźć na oficjalnej stronie Ferrari. Elektryczny model będzie konkurować z innymi luksusowymi modelami na prąd. Na polskim rynku jego rywalem może być Porsche Taycan Turbo GT. Niemiecki model jest jednak znacznie tańszy i bardziej sportowy. Włosi liczą na to, że unikalny charakter przyciągnie kolekcjonerów. Czas pokaże, czy ta odważna strategia przyniesie oczekiwane zyski.

Nerwowa reakcja rynku na Ferrari Luce

Reakcja rynku była jednak natychmiastowa i chłodna. Akcje Ferrari spadły o około 8 proc. tuż po prezentacji, co świadczy o sceptycyzmie inwestorów. W sieci pojawiło się wiele porównań do znacznie tańszych pojazdów. Krytycy wytykają autu brak charakterystycznych dla marki linii, przyrównując jego sylwetkę do Nissana Leaf czy Fiata Multipli.

Dlaczego Ferrari Luce celuje w Chiny?

Enrico Galliera, dyrektor ds. marketingu i handlu w Ferrari, podkreślił podczas premiery, że auto kierowane jest do osób posiadających już doświadczenie z samochodami elektrycznymi. To istotna zmiana strategii dla firmy, której sprzedaż w 2025 roku opierała się w 81 proc. na lojalnych klientach posiadających już inne modele marki.

Ferrari od lat zmaga się z problemami na chińskim rynku. W 2022 roku firma sprzedała w Chinach kontynentalnych około 1500 aut, co stanowiło 11,7 proc. całkowitej sprzedaży. W 2025 roku wynik ten spadł do zaledwie 900 egzemplarzy, czyli 6,9 proc. udziału w globalnym wolumenie.

Przyczyną są nie tylko regulacje, ale i koszty. Samochody spalinowe z silnikami o dużej pojemności są w Chinach obciążone gigantycznymi podatkami. Łączna suma ceł i danin, w tym podatku konsumpcyjnego oraz luksusowego, może podnieść cenę auta o ponad 100 proc. w porównaniu do rynków zagranicznych. Elektryczne Ferrari Luce jest zwolnione z podatku konsumpcyjnego, co czyni je znacznie bardziej konkurencyjnym cenowo w segmencie aut luksusowych.

Status symbol w nowym wydaniu

W największych chińskich metropoliach, takich jak Szanghaj, posiadanie głośnego auta z silnikiem V12 przestało być jedynym wyznacznikiem statusu. Zamożni klienci coraz częściej wybierają ciche, zaawansowane technologicznie pojazdy, które lepiej wpisują się w nowoczesną tkankę miejską. Szybkie uzyskanie tablic rejestracyjnych dla aut elektrycznych stanowi dodatkowy atut, podczas gdy właściciele aut spalinowych często muszą czekać na nie nawet dwa lata.

Konkurencja na chińskim rynku nie śpi. Lokalne marki oferują ultra-luksusowe elektryki, które wyprzedzają tradycyjnych producentów pod względem technologicznym. Przykładowo, model Maextro S800 od Huawei kosztuje w topowej wersji 1 018 000 juanów (ok. 560 tys. zł). W kwietniu sprzedaż tego modelu wyniosła ponad 1100 sztuk, co pozwoliło mu wyprzedzić wyniki Porsche. Również Nio z modelem ET9 oraz BYD z supersportowym Yangwang U9 pokazują, że chińscy klienci są gotowi wydawać ogromne kwoty na rodzime elektryki.

Czy Ferrari Luce wygra z chińską konkurencją?

Chińscy internauci nie oszczędzili modelu Ferrari Luce, wyśmiewając jego design w sposób równie kreatywny, co zachodni użytkownicy sieci. Pojawiają się głosy, że auto przypomina projekty marek takich jak Li Auto czy Faraday Future. Niektórzy porównują je nawet do Xiaomi YU7 GT, wskazując na ogromną różnicę w cenie przy zbliżonych osiągach.

Mimo to Ferrari podjęło odważną decyzję, tworząc auto od podstaw jako dedykowany model elektryczny. W przeciwieństwie do wielu europejskich konkurentów, Włosi nie próbowali adaptować platform spalinowych do napędu na prąd. To podejście może okazać się kluczowe na rynku, gdzie dziedzictwo marki bywa postrzegane jako balast, a nie atut.

Sukces modelu Ferrari Luce w Chinach zależy od tego, czy zamożni klienci zaakceptują nowe oblicze marki. Flavio Manzoni, główny projektant Ferrari, przyznał, że świat zbyt mocno skupia się na nostalgii, zamiast patrzeć w przyszłość. Jeśli to podejście przekona chińskich nabywców, Ferrari ma szansę odzyskać utracone udziały w tym kluczowym regionie. Jeśli jednak Luce pozostanie tylko ciekawostką, firma będzie musiała szukać innych sposobów na powrót do łask w Państwie Środka.