Chiny odrzucają żądania Unii. Chodzi o eksport hybryd do Europy

Chińskie ministerstwo handlu stanowczo odrzuciło unijne żądania dotyczące dobrowolnego ograniczenia eksportu samochodów hybrydowych do Europy. Pekin powołuje się na zasady Światowej Organizacji Handlu i zapowiada twardą walkę o swoje interesy rynkowe. Spór o hybrydy staje się nowym, niezwykle gorącym punktem zapalnym w relacjach gospodarczych między Chinami a Unią Europejską.

W skrócie

  • Chińskie ministerstwo handlu stanowczo odrzuciło propozycję dobrowolnego ograniczenia eksportu samochodów hybrydowych do Unii Europejskiej.
  • Bruksela domaga się zmniejszenia udziału chińskich hybryd w rynku europejskim do poziomu około 15 proc. pod groźbą nałożenia karnych ceł.
  • Eksport chińskich hybryd do Europy wzrósł z niespełna 4000 sztuk pod koniec 2024 roku do ponad 50 000 pojazdów w połowie 2026 roku.

Unijni urzędnicy próbują powstrzymać zalew tanich i zaawansowanych technologicznie hybryd z Chin, które coraz mocniej zagrażają europejskim producentom. Pekin nie zamierza jednak ulegać naciskom Brukseli, nazywając proponowane limity bezpośrednim pogwałceniem zasad wolnego rynku.

Napięcie na linii Bruksela-Pekin wchodzi w kolejną, niezwykle dynamiczną fazę. Po ubiegłorocznym nałożeniu karnych ceł na samochody w pełni elektryczne, uwaga europejskich urzędników przeniosła się na pojazdy z napędem hybrydowym. Chińskie ministerstwo handlu oficjalnie odrzuciło zakulisowe propozycje Komisji Europejskiej, które miały skłonić tamtejszych producentów do dobrowolnego ograniczenia eksportu aut na Stary Kontynent.

Przedstawiciele chińskiego rządu argumentują, że jakiekolwiek próby administracyjnego sterowania rynkiem stoją w sprzeczności z zasadami Światowej Organizacji Handlu. Pekin podkreśla, że europejskie próby ochrony własnego przemysłu poprzez narzucanie limitów ilościowych uderzają w uczciwą konkurencję. Mogą też przynieść skutki odwrotne do zamierzonych i wywindować ceny dla ostatecznych odbiorców w Europie.

Dlaczego Bruksela obawia się chińskich hybryd

Gwałtowny wzrost popularności chińskich samochodów hybrydowych w Europie zaskoczył unijnych strategów. Jak wynika z danych rynkowych, jeszcze w październiku 2024 roku sprzedaż chińskich hybryd na Starym Kontynencie wynosiła zaledwie 3 800 sztuk miesięcznie. W lipcu 2026 roku liczba ta wystrzeliła do poziomu ponad 50 000 pojazdów, co oznacza trzynastokrotny wzrost w niecałe dwa lata. Taki skok wolumenu bezpośrednio zagraża europejskim koncernom, które nie są w stanie konkurować cenowo.

Przeczytaj też: Nowy BYD Atto 2 ma 501 km zasięgu. Zaskakująca zmiana pod maską

Bruksela chciała uniknąć otwartej wojny celnej i zaproponowała Chinom ugodowe rozwiązanie. Unijni negocjatorzy dążyli do tego, aby chińscy producenci dobrowolnie ograniczyli swój udział w europejskim rynku hybryd do poziomu około 15 proc. Obecnie udział ten przekracza już jedną trzecią całego importu w tym segmencie. Pekin jednak uznał tę propozycję za niedopuszczalną próbę ograniczenia wolnego handlu.

Jak na unijne plany reaguje rynek w Polsce

Wojna handlowa o hybrydy ma ogromne znaczenie dla polskiego rynku motoryzacyjnego, na którym napędy spalinowo-elektryczne cieszą się ogromną popularnością. Według danych PZPM i CEP, w czerwcu 2026 roku klasyczne hybrydy oraz miękkie hybrydy stanowiły łącznie aż 48 proc. wszystkich rejestracji nowych aut osobowych w Polsce. Z kolei hybrydy typu plug-in zanotowały spektakularny wzrost o 95 proc. rok do roku, stając się najszybciej rosnącym segmentem napędów w kraju.

Przeczytaj też: BYD Fang Cheng Bao Formula S rzuca wyzwanie Xiaomi SU7

Chińskie marki bardzo dynamicznie budują swoją pozycję nad Wisłą. W pierwszym półroczu 2026 roku cały chiński blok sprzedał w Polsce ponad 39 000 samochodów, co przełożyło się na rekordowy, niemal piętnastoprocentowy udział w rynku. Liderem pozostaje marka MG z wynikiem 9 191 sztuk, a tuż za nią plasuje się Omoda, która dostarczyła 7 143 pojazdy. Ewentualne ograniczenia importowe lub karne cła na hybrydy mogłyby drastycznie wyhamować ten wzrost i pozbawić polskich klientów dostępu do konkurencyjnych cenowo modeli.

Co oznacza twarde stanowisko Chin dla europejskich kierowców

Odrzucenie przez Chiny propozycji dobrowolnych limitów oznacza, że piłka jest teraz po stronie Komisji Europejskiej. Jeśli Bruksela zdecyduje się na jednostronne wprowadzenie karnych ceł na hybrydy, wzorem wcześniejszych decyzji dotyczących aut elektrycznych, ceny chińskich modeli w Europie nieuchronnie wzrosną. Obecnie chińskie hybrydy są obłożone standardowym, dziesięcioprocentowym cłem importowym, co pozwala im na prowadzenie bardzo agresywnej polityki cenowej.

Więcej na temat marki BYD znajdziesz na chinacars.pl. Oficjalna strona: byd.com/pl.

Dla europejskich koncernów, takich jak Volkswagen czy Stellantis, brak ograniczeń dla chińskiej konkurencji oznacza konieczność dalszej, bolesnej restrukturyzacji. Chińscy producenci, na czele z gigantem BYD, dysponują ogromną przewagą kosztową oraz technologiczną w obszarze produkcji akumulatorów i układów hybrydowych. Bez barier celnych europejskim markom niezwykle trudno będzie utrzymać dotychczasowe udziały w rynku, co może przyspieszyć decyzje o redukcji zatrudnienia w fabrykach na terenie Unii Europejskiej.