BYD szykuje odłączane urządzenie magnetyczne, które pozwala sterować samochodem bez dotykania telefonu. To kolejny krok chińskiego producenta w stronę połączenia auta z codziennym życiem kierowcy.
Spis treści
Urządzenie mocuje się magnetycznie i daje dostęp do kluczowych funkcji pojazdu jednym przyciskiem. BYD nie podał jeszcze pełnej specyfikacji ani daty premiery.
Chińscy producenci samochodów od kilku lat ścigają się na technologie połączone z cyfrowym stylem życia. BYD, największy producent aut elektrycznych na świecie pod względem sprzedanych egzemplarzy, robi kolejny krok w tym kierunku. Firma zapowiada odłączane urządzenie magnetyczne, które pozwala kierowcy sterować pojazdem zdalnie, bez konieczności sięgania po smartfon. To interesujące przesunięcie akcentów w branży, gdzie od lat dominuje obsługa przez aplikację mobilną.
Szczegółów technicznych na razie jest niewiele. BYD ogłosił sam koncept urządzenia, ale nie podał jeszcze pełnej listy funkcji, dat rynkowego debiutu ani informacji o tym, z którymi modelami będzie kompatybilny gadżet. Wiadomo tyle, ile firma zdecydowała się ujawnić: urządzenie jest odłączane, mocuje się magnetycznie i pozwala kontrolować auto jednym naciśnięciem przycisku.
Dlaczego BYD stawia na fizyczne urządzenia, nie tylko aplikacje
Obsługa auta przez telefon jest dziś standardem. Tesla robi to od lat, podobnie NIO, Xpeng czy Li Auto. Problem z aplikacjami mobilnymi jest dobrze znany każdemu, kto korzystał z nich w praktyce: wymagają odblokowania ekranu, znalezienia ikony, zalogowania się lub odczekania na połączenie z serwerem. W zimie, w rękawiczkach, albo gdy telefon jest na dnie torby, to realna niedogodność. Fizyczny pilot z dedykowanym przyciskiem rozwiązuje ten problem w sposób najprostszy z możliwych. BYD wyraźnie dostrzegł, że wygoda obsługi to nie tylko liczba funkcji w aplikacji, ale też czas reakcji i intuicyjność obsługi.
Magnetyczne mocowanie to z kolei rozwiązanie znane dobrze z akcesoriów do smartfonów. Uchwyt MagSafe od Apple czy systemy magnetyczne popularyzowane przez Chińczyków w segmencie etui i ładowarek pokazały, że użytkownicy doceniają możliwość szybkiego odpięcia i przypięcia urządzenia. Przenosząc ten pomysł do samochodu, BYD proponuje coś, co może leżeć w kieszeni, być przypięte do kluczy albo przyklejone do lodówki w domu, a mimo to zawsze pozostaje pod ręką.
Co zdalnie sterowane auto oznacza w praktyce
Zdalne sterowanie samochodem to pojęcie, które kryje w sobie wiele różnych funkcji. Na najprostszym poziomie chodzi o zdalne otwieranie i zamykanie zamków, włączanie klimatyzacji przed wejściem do auta czy uruchamianie silnika lub systemu grzewczego. Wyższy poziom to zdalne manewrowanie pojazdem na parkingu, co BYD oferuje już w swoich topowych modelach, takich jak Han czy Yang Wang U8. Nie wiadomo jeszcze, które z tych funkcji obsłuży nowe urządzenie magnetyczne, ani czy będzie miało własny moduł łączności, czy tylko sparuje się ze smartfonem jako fizyczny pilot Bluetooth lub podobny.
BYD w ostatnich latach intensywnie rozwijał systemy DiLink (pokładowy system multimedialny i łączności) oraz platformę programową dla swoich pojazdów. Nowe urządzenie wpisuje się w szerszy trend, który w branży określa się jako software-defined vehicle, czyli auto, którego funkcje można rozszerzać i modyfikować przez aktualizacje oprogramowania. Fizyczny gadżet jest w tym kontekście interfejsem dla warstwy cyfrowej, nie zastąpieniem jej. To rozróżnienie jest istotne: urządzenie ma upraszczać dostęp do już istniejących funkcji, a nie wprowadzać zupełnie nowe możliwości sprzętowe.
Przeczytaj też: Denza N8L za 179 000 zł w przedsprzedaży. Blade Battery 2. generacji
Jak BYD wypada na tle Tesli i innych rywali w kwestii łączności
Tesla zbudowała cały ekosystem cyfrowy wokół aplikacji mobilnej. Klucz do auta w iPhonie, zdalne podgrzewanie, monitorowanie ładowania, wezwanie autopilota na parking, wszystko to działa przez ekran smartfona. To podejście sprawdza się, gdy telefon jest zawsze pod ręką i dobrze naładowany. NIO poszło o krok dalej, oferując integrację z własnym ekosystemem urządzeń i asystentem głosowym, który rozumie niuanse języka chińskiego lepiej niż jakikolwiek zachodni odpowiednik. Xpeng z kolei stawia na integrację z okularami AR i zaawansowanymi systemami ADAS (systemami wspomagania kierowcy). Na tym tle fizyczny pilot BYD wydaje się rozwiązaniem bardzo pragmatycznym. Nie jest spektakularny technologicznie, ale odpowiada na realny problem codziennego użytkownika.

Warto pamiętać, że BYD to marka z bardzo szerokim portfelem modeli, od tanich kompaktów sprzedawanych głównie w Chinach, przez sedany klasy średniej, aż po luksusowe auta marki Yang Wang. Nie wiadomo, dla których modeli nowe urządzenie będzie dostępne. Jeśli trafi do szerokiej gamy pojazdów, może stać się ważnym argumentem sprzedażowym, szczególnie w segmencie rodzinnych SUV-ów, gdzie kupujący cenią praktyczne rozwiązania bardziej niż zaawansowane technologie na pokaz.
Przeczytaj też: BYD buduje twierdzę sodową tam, gdzie CATL nie patrzy
Gdzie BYD stoi dziś na europejskim rynku i co to urządzenie może zmienić
BYD sprzedaje swoje auta w Polsce od 2023 roku. Oficjalnym importerem jest BYD Auto Poland. W ofercie są modele Atto 3, Seal, Han EV oraz Dolphin, z cenami startującymi od około 139 900 zł za Dolphina. Europejska ekspansja BYD napotyka jednak na konkretne przeszkody. Unia Europejska wprowadziła dodatkowe cła wyrównawcze na chińskie samochody elektryczne. BYD objęty jest stawką dodatkową w wysokości 17 proc. (na tle np. 35,3 proc. dla SAIC), co jest relatywnie niskim wynikiem wśród chińskich producentów, ale i tak podnosi koszt importu oraz presję na marże dealerów.
Więcej na temat marki BYD znajdziesz na chinacars.pl. Oficjalna strona: byd.com/pl.
W tym kontekście każda technologia, która wyróżnia BYD w oczach europejskiego kupującego, ma dodatkową wartość. Chiński producent musi przekonać klientów, że jego auta oferują więcej niż tańsze odpowiedniki, a jednocześnie nie ustępują droższym europejskim markom pod względem jakości wykończenia i technologii. Magnetyczny pilot to mały detal, ale tego rodzaju przemyślane rozwiązania wpływają na postrzeganie marki jako dojrzałej i skoncentrowanej na użytkowniku, nie tylko na obniżaniu kosztów produkcji.
Co BYD musi jeszcze ujawnić, zanim urządzenie trafi do sprzedaży
Lista pytań bez odpowiedzi jest na tym etapie długa. Nie znamy zakresu funkcji urządzenia. Nie wiemy, czy będzie oferowane jako standardowe wyposażenie wybranych modeli, czy jako opcja lub akcesorium do osobnego zakupu. Brak informacji o zasięgu łączności, czasie działania na baterii (jeśli urządzenie ma własne zasilanie) i kompatybilności z konkretnymi modelami BYD. Nie wiadomo też, czy urządzenie pojawi się wyłącznie na rynku chińskim, czy trafi również do Europy.
BYD w ostatnich latach przyzwyczaił rynek do szybkiego tempa premier i zapowiedzi, które materializują się w relatywnie krótkim czasie. Jeśli urządzenie zostanie pokazane szerzej na jednej z nadchodzących wystaw, takich jak Shanghai Auto Show lub europejskie targi motoryzacyjne, lista pytań szybko się skróci. Dla europejskich kupujących najważniejsza będzie odpowiedź na dwa pytania: z jakimi modelami dostępnymi w Europie urządzenie współpracuje i ile będzie kosztować. Na razie BYD trzyma te karty przy sobie.
